sobota, 1 czerwca 2013

Rysunki

Tym razem parę moich rysunków, niektóre są stare jak świat, niektóre zrobione dosłownie wczoraj. Po prostu ostatnio znowu się zabrałam za rysowanie. Wytarłam z kurzu moje ukochane książki, które za każdym razem potrafią mnie natchnąć. Tematyka moich rysunków jest dość wąska- rysuję prawie wyłącznie fantastykę. Zastanawiałam się co może być tego przyczyną i doszłam do wniosku, że to ta wolność koloru i kształtu. Mojej postaci mogę zrobić fioletowa skórę i zielone włosy, powyginane kończyny i wielkie skrzydła- nic mnie nie ogranicza. 

To jeden z moich najstarszych rysunków i jednocześnie ten, z którego byłam najbardziej dumna. Tak dumna, że zawisł na mojej ścianie na parę ładnych lat. Tak naprawdę dopiero dzisiaj ze smutkiem ustąpił on miejsca nowemu.

Ten jest trochę młodszy, ale niewiele. Wykonany tylko ołówkiem, może dlatego, że bałam się dodać kolor, aby nie zniszczyć już uzyskanego efektu. 


 Ten wykonałam stosunkowo niedawno... a może tylko tak mi się wydaje? Jak tak sobie teraz pomyślę to mogło minąć już z pół roku. Jego stworzenie ściśle wiązało się z prezentem, który dostałam pod choinkę. A dostałam nie byle co, bo KREDKI! Ale nie takie zwykłe za 5 zł, ale takie jakieś bajeranckie za 60 zł. No to przecież musiałam się przekonać czy faktycznie są takie nieziemskie. 


Ta wampirzyca ma ok. miesiąca, ale ma też swoją siostrę bliźniaczkę- namalowaną farbami. No, prawie ma, bo jest jeszcze nieskończona, ale jestem na dobrej drodze...


 Łuczniczka powstała zaledwie 3 dni temu i teraz to ona wisi nad moim łóżkiem.




 Moje rysunki pozostawiają jeszcze wiele do życzenia, np. fakt, że nie potrafię moich postaci usytuować w jakiejś przestrzeni, albo te cienie, mimika... Ale trzymam się tej nadziei, ze trening czyni mistrza. Zobaczymy...

czwartek, 16 maja 2013

Zamówienia

W tym gorącym okresie wielu urodzin, Dnia Matki i innych nieokreślonych uroczystości dostałam parę zamówień. Niejednokrotnie mnie zaskoczyły, a nawet przeraziły poziomem trudności, na który musiałam się wspiąć, chcąc je wykonać. Ale nie byłabym sobą gdybym ich nie przyjęła. I tak przesiedziałam wiele godzin przy moim magicznym biurku i próbowałam sprostać tym wyzwaniom. Miałam chwile zwątpienie, ale udało się!
Oto niektóre z moich prac, które udało mi się wykonać i jestem z nich niezmiernie dumna:

 Ta oto bransoletka z herbami czterech klubów piłkarskich było moim jednym z najtrudniejszych wyzwań, które podjęłam. Chciałam żeby były jak najbardziej podobne do oryginału, jednak nie zawsze było to możliwe. Musiałam więc zastosować parę trików....

 A to miał być Kontroler biletów... uwielbiany przez wszystkich. Szczerze mówiąc to miałam sporo problemów co zrobić z takim hasłem, ale znalazłam na internecie taką grafikę i postanowiłam, że na tej bazie wykonam breloczek.

 Tutaj sytuacje była jasna: dostałam konkretne zdjęcie i miałam zrobić konkretnie tę gitarę. I to ja lubię- nie trzeba specjalnie wysilać się umysłowo, tylko od razu można brać się do pracy. Struny zrobiłam z miedzianego drucika, takiego co wije się w różnego rodzaju kablach. Taki mój nowatorski pomysł ;).

Zamówień jeszcze przybyło, z czego się ogromnie cieszę. Jestem w trakcie ich wykonywania i z całą pewnością już niedługo zaistnieją na tej stornie oraz na facebooku.

sobota, 27 kwietnia 2013

Kuferek-list

Jak ostatnio pisałam, dostałam nagłego zapasu pudeł i pudełek, więc teraz je wykorzystuję. Tym razem wzięłam się za większe gabaryty. Tak naprawdę to nie miałam pomysłu czy jakiejkolwiek koncepcji, ale jakoś tak w trakcie robienia samo wyszło. Najpierw wybrałam motyw serwetki, a potem wszystko dopasowywałam do niej.

Tak naprawdę to może być przejaw zbliżającego się lata, które już czasami mocno czuć. I tej tęsknoty za wakacjami, za wyjazdami nad morze i wysyłaniem kartek do przyjaciół. A może i nie...

W każdym razie kuferek prezentuje się następująco:




Tutaj oczywiście należy się wyjaśnienie: napisy malowała moja mama, która jest w tym o wiele lepsza niż ja. Resztę zrobiłam sama, ale i tak kuferek można uznać za pracę zbiorową.

sobota, 20 kwietnia 2013

Gazeciane pudełko

Ostatnio zostałam obdarowana pokaźną ilością różnych pudeł i pudełek. No dla mnie raj. Najgorzej jednak znaleźć jakąś sensowną koncepcję ich ozdobienia. Tak, żeby miały ręce i nogi. Może jednak to nie jest najlepsze określenie w tym przypadku...

W każdym razie mój pomysł (który zrodził się po półgodzinnym rozglądaniu się po pokoju, jakbym czekała na jakiś znak) opierał się na prostej metodzie: rozrywania gazety i przyklejaniu otrzymanych kawałków na pudełko. Było to trochę żmudne zajęcie, ale mój pomysł wymagał wyrzeczeń. Po wyklejeniu wszystkiego, lekko pomalowałam wierzch białą farbą, żeby zmatowić trochę czarne napisy na gazecie. Na całość przykleiłam serwetkowy motyw, wcześniej wyrwany tak, aby miał postrzępione brzegi.  I tak powstało TO:



Teraz kolej na inne, tym razem trochę większe pudła i skrzynki....

niedziela, 14 kwietnia 2013

Kocie oczy

Niedawno kupiłam olśniewającą, rewelacyjną, świecącą w ciemności modelinę.


Takie jej mroczne świecenie od razu skojarzyło mi się z moją kotką. Z tym momentem, w którym siedzę w ciemnym pokoju, oglądam telewizję i nagle wchodzi właśnie ONA. Ale widać tylko te jej świecące oczy... 



Wygląda zupełnie niż w dzień, w pełnym blasku słońca. Bardziej... demonicznie. Brrr...

Ale zakochałam się w tych strasznych, wielkich oczach i postanowiłam je mieć zawsze przy sobie. Jakkolwiek to brzmi.

Stworzyłam mały wisiorek...
...który w nocy, tak jak moja kotka, zmienia się w ciemną, tajemniczą bestię.