Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stare. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stare. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 lipca 2014

Pudełko z kokardką

Kiedy nadeszła paczka od siostry pełna nowych papierów ozdobnych zalała mnie fala nowych pomysłów na aranżację pudełka. Gdy spostrzegłam, że nie mam już wolnych pudelek przez chwilę moje życie stało się tragedią. Natchnienie nie może czekać.
Rozwiązaniem okazało się być zeszlifowanie do gołego drewna wcześniej zrobionego pudełka, które w gruncie rzeczy i tak mi się dawno znudziło.

Jakże wielkie było moje zdumienie kiedy z gotowego już pudełka byłam ZADOWOLONA, tak szczerze, bez żadnego "ale", a to nie zdarza się często.





piątek, 4 kwietnia 2014

Książki

Znów spróbowałam czegoś nowego. To moje pierwsze wisiorki zrobione jedynie z papieru i kartonu. I jak na pierwszy raz to jestem niesamowicie zadowolona z efektu, bo szczerze mówiąc myślałam, że nic z tego nie będzie







Zapraszam też do sklepu, gdzie dużo nowości:

niedziela, 26 stycznia 2014

Balony vintage

Krótko i na temat. Dziś przedstawiam coś dla fanów vintage. Dwa wisiorki wykonane z modeliny, przedstawiające balony. Jest to jeden z moich ulubionych motywów, ale pomysł na wykonanie czegoś takiego zrodził się w mojej głowie niedawno. Z efektu również jestem zadowolona, co jest u mnie nieczęste, tym bardziej zapraszam do oglądnięcia:

 Jeden w tonacji niebiesko- srebrnej.

Drugi w tonacji czerwono-złotej.

Jednocześnie zachęcam do zakupu:
i
balonu.

http://srebrnaagrafka.pl/sklep/veroslawa


niedziela, 11 sierpnia 2013

Metalowe osłonki

To byłe zwykłe zakupy w sklepie ogrodniczym. Okazuje się jednak, że takie, wydawać by się mogło, niewinne zakupy są niebezpieczne. Tutaj doniczka się do ciebie uśmiecha, tutaj jakiś stojaczek, tutaj szafka... Oczywiście ze sklepu wyszłam z dodatkowym, niezaplanowanym bagażem. Kupiłam metalowe wiaderko i także metalową, kwadratową osłonkę. Świetnie. Nie taki był plan. 


Pobuszowałam w internecie w poszukiwaniu inspiracji, jakiegoś pomysłu na aranżację nowych rzeczy. I znalazłam oczywiście. Wszystko ładnie wytłumaczone, efekt cudowny, łatwo, szybko, pięknie. 

Jednak rzeczywistość po raz kolejny pokazała, ze takich rzeczy nie ma. Swoje wiaderko musiałam kilka razy porządnie poprawiać. I nie mówię tu o małych niedociągnięciach, tylko o remoncie generalnym.  Na szczęście efekt nie jest tak tragiczny jak myślałam, że będzie. 





Pierwszy raz spróbowałam zrobić cienie patyną. Jeszcze nie jestem do końca zadowolona z efektu (tak naprawdę to wcale nie jestem zadowolona), ale trzymam się nadziei, że trening czyni mistrza.

sobota, 15 czerwca 2013

W starym stylu

Na urodziny dostałam kartę prezentową do Empika. Korzystając z paru wolnych dni, postanowiłam zrobić jakieś sensowne zakupy. Mogłam sobie pozwolić na kupno specjalistycznych preparatów o skomplikowanych nazwach, nie patrząc na cenę. W sumie kupiłam: jednoskładnikowy preparat do spękań, miedzianą patynę, żel do transferu, papiery do transferu (Dopiero później zdałam sobie sprawę, że bez sensu kupować takie coś, bo to tak naprawdę zwykły papier z wydrukiem wykonanym drukarką laserową. Identyczne wzory mogę więc uzyskać bez wychodzenia z domu, ba, za darmo.) oraz Pearl Maker, czyli marker, który w środku ma perłowy żel i robi się nim kropelki, które po wyschnięciu wyglądają jak perły.
Jakby tego było mało, tydzień temu we Wrocławiu była giełda minerałów, na którą oczywiście nie omieszkałam iść. Kupiłam nici do sutaszu (może kiedyś ich w końcu użyję), miniaturowe sztućce oraz coś w stylu Diamond Glaze czyli klej na bazie wody, który po wyschnięciu daje przezroczyste wykończenie, podobne do szkła. Używam tego do wypełniania medalionów. 
 Wszystko trzeba było wypróbować, wyczuć proporcje, dopiero potem można było tego używać na poważnie. Na razie wykorzystałam jedynie preparat do spękań. Do ozdobienia drewnianej ramki. Spękania idealnie pasowały do mojej nowej serwetki z motywem z obrazu Gustava Klimta:



I zbliżenie na te moje pierwsze w miarę udane spękania. 

Kupiła też zeszyt. Taki szarobury, jednolity, nieciekawy... Trochę go podrasowałam, ale nie za bardzo. Przykleiłam parę motylków, kolorowe kartki i zeszyt zupełnie odmieniony.