Pokazywanie postów oznaczonych etykietą decoupage. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą decoupage. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 lipca 2014

Pudełko myśliwskie

Idąc za ciosem wzięłam się za kompleksową renowacje kolejnego starego pudelka. Tym razem jednak nie poszło tak łatwo, bo ścierając stary motyw w wieczku porobiło się mnóstwo dziur. nie zdołało mnie to zniechęcić. Cienka warstwa gipsu i nic nie widać.
Pomysł na myśliwska aranżację przyszedł przy przeglądaniu moich zasobów serwetek, po prostu stwierdziłam ze ta będzie tutaj pasować. Resztę dopasowałam do tego motywu i tak powstało TO:





poniedziałek, 21 lipca 2014

Pudełko z kokardką

Kiedy nadeszła paczka od siostry pełna nowych papierów ozdobnych zalała mnie fala nowych pomysłów na aranżację pudełka. Gdy spostrzegłam, że nie mam już wolnych pudelek przez chwilę moje życie stało się tragedią. Natchnienie nie może czekać.
Rozwiązaniem okazało się być zeszlifowanie do gołego drewna wcześniej zrobionego pudełka, które w gruncie rzeczy i tak mi się dawno znudziło.

Jakże wielkie było moje zdumienie kiedy z gotowego już pudełka byłam ZADOWOLONA, tak szczerze, bez żadnego "ale", a to nie zdarza się często.





czwartek, 3 lipca 2014

Grafit i róż

Nareszcie wakacje i nareszcie trochę czasu na rozwijanie swoich pasji. Dodatkową motywacja był konkurs, na który zrobiłam dwie prace. Nic nie wygrałam, ale dobrze się bawiłam wymyślając i tworząc nowe rzeczy.


 Pudełko faktycznie nie wyszło tak jakbym tego chciała, ale za to bardzo dobrze się teraz prezentuje na mojej półce z perfumami.

Do kolekcji powstała też ramka. I również w kolorach grafitu i bladego różu.

wtorek, 18 lutego 2014

Decoupage

Po długiej przerwie nareszcie mam czas na swoje pasje. Za to kocham ferie... I powróciłam do dawno przeze mnie nie stosowanego decoupage, tym bardziej, że nazbierało się trochę rzeczy, które wołają o przeróbkę.

Pierwszą z nich jest rzecz iście nieokreślona, kupiona na jakimś targu. Według mnie to świecznik, ale zdania są podzielone. Inni mówią, że to pojemnik na kadzidełka albo inne długie rzeczy. W każdym razie jeszcze parę tygodni tego nikt o zdrowych zmysłach nie postawiłby tego na półkę, a teraz jest nieco lepiej:



W wydaniu koronkowo- firankowym.

Drugą rzeczą jest kolejna skrzynka na wino. Dopiero tutaj mogłam użyć moich pięknych, nowych, świeżych klimtowskich motywów, które dostałam na Mikołajki. Całość stworzyłam dość spontanicznie, ale może właśnie dlatego wyszło tak dobrze?




sobota, 21 grudnia 2013

Czekolada

Ten tydzień był iście czekoladowy. Zaczęło się od tego, że postanowiłam na klasowe Mikołajki zrobić czekoladowy układ okresowy, a było to dla mnie nie lada wyzwanie. Tyle czekolady w domu i nic nie mogłam zjeść... Z dziesięciu zwykłych tabliczek powstało to wiekopomne dzieło:

To jest jedno z tych rzeczy, z których jestem naprawdę dumna, a najlepszym momentem na Wigilii klasowej był moment, w którym widziałam radość osoby, która to dostała :) 
Cała Wigilia również była czekoladowa, bo odbyła się Czekoladziarni. Mmmmmm....




Idąc za ciosem zrobiłam pudełko na drobiazgi:







Wesołych Świąt! Wyżerki i prezentów i magii!

niedziela, 11 sierpnia 2013

Metalowe osłonki

To byłe zwykłe zakupy w sklepie ogrodniczym. Okazuje się jednak, że takie, wydawać by się mogło, niewinne zakupy są niebezpieczne. Tutaj doniczka się do ciebie uśmiecha, tutaj jakiś stojaczek, tutaj szafka... Oczywiście ze sklepu wyszłam z dodatkowym, niezaplanowanym bagażem. Kupiłam metalowe wiaderko i także metalową, kwadratową osłonkę. Świetnie. Nie taki był plan. 


Pobuszowałam w internecie w poszukiwaniu inspiracji, jakiegoś pomysłu na aranżację nowych rzeczy. I znalazłam oczywiście. Wszystko ładnie wytłumaczone, efekt cudowny, łatwo, szybko, pięknie. 

Jednak rzeczywistość po raz kolejny pokazała, ze takich rzeczy nie ma. Swoje wiaderko musiałam kilka razy porządnie poprawiać. I nie mówię tu o małych niedociągnięciach, tylko o remoncie generalnym.  Na szczęście efekt nie jest tak tragiczny jak myślałam, że będzie. 





Pierwszy raz spróbowałam zrobić cienie patyną. Jeszcze nie jestem do końca zadowolona z efektu (tak naprawdę to wcale nie jestem zadowolona), ale trzymam się nadziei, że trening czyni mistrza.

niedziela, 14 lipca 2013

Celtyckie pudełko

Dostałam dwa zamówienia. Oba na pudełka. Oba w podobnej kolorystyce. Jako, że są wakacje, uporałam się z ich wykonaniem dość szybko. 

Pierwsze- w różnych odcieniach brązu, wieczko pokryte napisami, przyklejone stare zdjęcie. Po bokach mniej więcej to samo, tylko na mniejszą skalę. Tak naprawdę nie było w nim nic skomplikowanego, więc zrobiłam to błyskawicznie.




Drugie- uboższa gama odcieni brązów, ale za to wzory wymagały ode mnie dużo więcej precyzji, skupienia i dokładności, bo musiałam zrobić je sama. Dostałam pierwowzór, który musiałam jak najlepiej skopiować:
Znalazłam podobne wzory, wydrukowałam je, przerysowywałam, malowałam tło, tak, żeby same wzory zostały niepomalowane i miały kolor surowego drewna. Później starałam się jakoś zrobić tą fakturę pudełka i potraktowałam go papierem ściernym. Efekt oczywiście nie jest identyczny, ale podobny na tyle na ile pozwalały moje umiejętności:

 Tutaj jeszcze w fazie robót





niedziela, 7 lipca 2013

Skrzynia

Jak już wspominałam w poprzednim poście, wzięłam się za ozdabianie dużej skrzyni. Zajęło mi to trochę czasu, bo przez parę miesięcy stał samotny w rogu mojego pokoju. Ale w końcu nadszedł czas i na nią. Na początku zeszlifowałam całą jej powierzchnię, aby ją całą zmatowić. Później zaczęłam malować te dziwne rzeczy, które teraz na niej widnieją. Nie przedstawia to niczego konkretnego, uprzedzam, żeby nikt sobie nie pomyślał, że nie widzi jakiegoś głębszego przesłania. Zadebiutowałam też z użyciem transferu... Chodzi o te napisy, które za pomocą magicznego żelu przewędrowały z kartki papieru na skrzynię. Mogło być lepiej, ale nie narzekam. Nadal mi czegoś brakowało. Wymyśliłam, że kupię okucia do skrzyni i będzie wyglądać zupełnie inaczej. Trochę się jednak rozczarowałam widząc koszt nie samych okuć, ale przesyłki... Stwierdziłam, że zrobię je sama. Z modeliny. Cóż, jaka artystka, takie okucia. Powycinałam, pomalowałam, przykleiłam. I po tych paru miesiącach jest- zupełnie odmieniona skrzynia.



Teraz stoi u mnie w pokoju na zaszczytnym miejscu i skrywa moje różne skarby.

sobota, 15 czerwca 2013

W starym stylu

Na urodziny dostałam kartę prezentową do Empika. Korzystając z paru wolnych dni, postanowiłam zrobić jakieś sensowne zakupy. Mogłam sobie pozwolić na kupno specjalistycznych preparatów o skomplikowanych nazwach, nie patrząc na cenę. W sumie kupiłam: jednoskładnikowy preparat do spękań, miedzianą patynę, żel do transferu, papiery do transferu (Dopiero później zdałam sobie sprawę, że bez sensu kupować takie coś, bo to tak naprawdę zwykły papier z wydrukiem wykonanym drukarką laserową. Identyczne wzory mogę więc uzyskać bez wychodzenia z domu, ba, za darmo.) oraz Pearl Maker, czyli marker, który w środku ma perłowy żel i robi się nim kropelki, które po wyschnięciu wyglądają jak perły.
Jakby tego było mało, tydzień temu we Wrocławiu była giełda minerałów, na którą oczywiście nie omieszkałam iść. Kupiłam nici do sutaszu (może kiedyś ich w końcu użyję), miniaturowe sztućce oraz coś w stylu Diamond Glaze czyli klej na bazie wody, który po wyschnięciu daje przezroczyste wykończenie, podobne do szkła. Używam tego do wypełniania medalionów. 
 Wszystko trzeba było wypróbować, wyczuć proporcje, dopiero potem można było tego używać na poważnie. Na razie wykorzystałam jedynie preparat do spękań. Do ozdobienia drewnianej ramki. Spękania idealnie pasowały do mojej nowej serwetki z motywem z obrazu Gustava Klimta:



I zbliżenie na te moje pierwsze w miarę udane spękania. 

Kupiła też zeszyt. Taki szarobury, jednolity, nieciekawy... Trochę go podrasowałam, ale nie za bardzo. Przykleiłam parę motylków, kolorowe kartki i zeszyt zupełnie odmieniony.



niedziela, 9 czerwca 2013

Słodkości

Serię zapoczątkowało zamówienie na kolczyki truskawki. Podczas ich robienia zrobiło się tak wakacyjnie słodko, że postanowiłam podtrzymać ten klimat wykonując więcej podobnych prac. Starałam się uzyskać jak najbardziej realistyczny efekt oraz wybrać takie wzory, których nie można spotkać na praktycznie każdej stornie o biżuterii z modeliny (mówię tu na przykład o wszechobecnych babeczkach i muffinkach, które oczywiście są piękne, ale jest ich ZA DUŻO!). 

 Małe, soczyste truskawki, pięknie prezentują się z letnią sukienką :)

 Faworki z cukrem-pudrem. Mmm... Uwielbiam je! Szczególnie te, które usmaży moja mama.

Ciasteczkowe wiatraki, też z cukrem-pudrem (a co!).


Podobny motyw wykorzystałam też przy ozdabianiu mojego starego, małego pudełeczka na drobiazgi, którego wcześniejszy styl mi się znudził i postanowiłam coś z tym zrobić. I zrobiłam TO:




Mojej mamie chyba też udzielił się podobny nastrój, bo wzięła się za szydełkowanie takiego wzoru:

Jako, że ja do szycia, szydełkowania, haftowania i innego rodzaju aktywności związanych z nitkami i igłami nie za bardzo się nadaję, całą inicjatywę oddałam mamie i teraz czekam na efekt :)

sobota, 27 kwietnia 2013

Kuferek-list

Jak ostatnio pisałam, dostałam nagłego zapasu pudeł i pudełek, więc teraz je wykorzystuję. Tym razem wzięłam się za większe gabaryty. Tak naprawdę to nie miałam pomysłu czy jakiejkolwiek koncepcji, ale jakoś tak w trakcie robienia samo wyszło. Najpierw wybrałam motyw serwetki, a potem wszystko dopasowywałam do niej.

Tak naprawdę to może być przejaw zbliżającego się lata, które już czasami mocno czuć. I tej tęsknoty za wakacjami, za wyjazdami nad morze i wysyłaniem kartek do przyjaciół. A może i nie...

W każdym razie kuferek prezentuje się następująco:




Tutaj oczywiście należy się wyjaśnienie: napisy malowała moja mama, która jest w tym o wiele lepsza niż ja. Resztę zrobiłam sama, ale i tak kuferek można uznać za pracę zbiorową.

sobota, 20 kwietnia 2013

Gazeciane pudełko

Ostatnio zostałam obdarowana pokaźną ilością różnych pudeł i pudełek. No dla mnie raj. Najgorzej jednak znaleźć jakąś sensowną koncepcję ich ozdobienia. Tak, żeby miały ręce i nogi. Może jednak to nie jest najlepsze określenie w tym przypadku...

W każdym razie mój pomysł (który zrodził się po półgodzinnym rozglądaniu się po pokoju, jakbym czekała na jakiś znak) opierał się na prostej metodzie: rozrywania gazety i przyklejaniu otrzymanych kawałków na pudełko. Było to trochę żmudne zajęcie, ale mój pomysł wymagał wyrzeczeń. Po wyklejeniu wszystkiego, lekko pomalowałam wierzch białą farbą, żeby zmatowić trochę czarne napisy na gazecie. Na całość przykleiłam serwetkowy motyw, wcześniej wyrwany tak, aby miał postrzępione brzegi.  I tak powstało TO:



Teraz kolej na inne, tym razem trochę większe pudła i skrzynki....